Obudził mnie budzik na którym dopiero gdy wylądowała moja dłoń przestał wydawać z siebie ten denerwujący dźwięk. Wziąłem szybki prysznic, umyłem zęby i ogarnąłem włosy z porannego nieładu, codzienne czynności, nic nowego. Stanąłem przed szafą, dziś założyłem czarne jenasy, koszulę i buty.
Idąc korytarzem budynku usłyszałem muzykę, zajrzałem do dużej lustrzanej sali gdzie się okazało że jest próba.
- Siemka, czekamy na ciebie. - Lory od razu przestał tańczyć, podszedł do mnie z lekkim uśmiechem.
- Nie mogę, kazali mi nauczyć się żyć w realu, wynająć jakieś mieszkanko, znaleźć pracę, wiesz... - westchnąłem.
- Ale będziesz wpadać?
- No wiadomo. - uśmiechnąłem się. - W końcu mamy swoją ekipę i konkurs na karku. - dodałem.
Pożegnałem się z przyjacielem, wyszedłem na zewnątrz, zamknąłem oczy i już po chwili byłem w świecie normalnych ludzi. Poszedłem do parku, usiadłem na ławce i wyciągnąłem z kieszeni telefon, zacząłem przeglądać oferty wynajmu i sprzedaży mieszkań i domów, umówiłem się dzisiaj z kilkoma ludźmi.
- Jak znajdę coś ładnego, wezmę sobie psa... - powiedziałem sam do siebie, wyciągając z opakowania kabanosa. Wtem koło mnie, znalazł się szczeniak, patrząc na mnie maślanymi oczami.
- Cześć mały, głodny jesteś? - spytałem podając mu kabanosa, ten ze smakiem go zjadł.
Wdrapał się na ławkę i usiadł koło mnie, czekając na jeszcze jeden przysmak. Uśmiechnąłem się pod nosem i dałem mu to, co chciał.
Wstałem i ruszyłem w stronę wyjścia z parku, ku mojemu zdziwieniu mały kolega ruszył za mną, a gdy się zatrzymałem ten usiadł koło mojej nogi podnosząc głowę i merdając ogonem.
- Chcesz iść ze mną tak? - powiedziałem biorąc go na ręce. - Okey, we dwóch zawsze raźniej, co nie? - pogłaskałem go. - Ale pierw pójdziemy się wykąpać, nie obraź się ale trochę śmierdzisz...
Udaliśmy się do salonu psiej piękności gdzie go wykąpali, obcięli pazury i sprawdzili czy jest zdrowy, wszystko było w jak najlepszym porządku. Było już popołudnie, udaliśmy się do sklepu gdzie pracowała Taiga, mając nadzieję że ją spotkam.
- Wolisz wodę źródlaną czy... kranówę? - spytałem pokazując psu dwie butelki, wtedy dostrzegłem dziewczynę idącą na zaplecze. - Potem. - powiedziałem jedynie biegnąc za nią. - Hej. - powiedziałem wchodząc do środka.
- Cześć.
Postawiłem psa na czymś w rodzaju lady.
- Wiesz może, co to za rasa? - spytałem.
Nie zbyt znam się na psach, tam gdzie mieszkałem nie widywało się psów...
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz