Ze szkoły jak zawsze szlam z dziewczynami z uśmiechem, smialysmy się ze wszystkiego, jednak w głowie miałam inną myśl. Weszlam do mieszkania, tak mieszkałam w kamienicy. W domu od razu poczułam alkohol i papierosy, moja mama siedziała we fotelu a ojciec spał na kanapie. Chciałam cicho przejść do swojego pokoju niestety zatrzymali mnie krzykiem po krótkiej kłótni wyszłam z domu. Byłam pogrążona w swoich myślach, kiedy to wszystko się wydarzyło. Jak on to zrobił?! Przecież to nie miało prawa się stać to było niemożliwe. Chciałam go złapać, pytać, ale kiedy się obejrzalam jego już nie było. Do wieczora siedzialam w parku nie mogąc wybić sobie tego zdarzenia z głowy...
Następnego dnia od razu po szkole poszłam do pracy, wykladalam towar w małym sklepie, nikomu nie mówiłam o wczorajszych wydarzeniach jednak wciąż o nich myślałam. Zauważyłam chłopaka który czegoś szukał coś mnie pchnelo i podeszlam do niego
- Witamy, mogę w czymś pomoc? - zapytalam jak zawsze się uśmiechając, miałam ten uśmiech wycwiczony. Kiedy na mnie spojrzał rozpoznalam w nim wczorajszego chłopaka - To Ty mnie uratowales - powiedziałam podczas gdy mój uśmiech momentalnie zniknął
- Nie, musi mnie pani z kimś mylić - od razu chciał się wycofać jednak stanelam mu na drodze
- Mam dobra pamięć to byłeś Ty - zaczęłam - zatrzymales samochód... zatrzymales wszystko - powiedziałam cicho
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz