Chłopak wyszedł a raczej zniknął, patrzyłam w pustą przestrzeń aż pojawił się mój szef tak jak mówił nieznajomy, na szczęście obeszło się bez wyzywania. Po pracy byłam wykończona, po drodze kupiłam jakąś zupke na szybkie zrobienie, najadlam się w domu, wykapalam i zajelam lekcjami o 19.30 wyszłam z domu bez żadnego słowa. Widząc w ciemny wieczór stary budynek przeszły mnie ciarki, niepewnie weszlam do środka
- Myślałem że nie przyjdziesz - odezwał się znany głos
- Jestem z natury osobą dociekajaca- zaczęłam się rozglądać za nim
- Skąd wiesz że nie jestem zły? Że Ci nie zrobię krzywdy?
- Jakbyś chciał mnie skrzywdzić nie ratowalbys mnie wtedy przed samochodem. Pokaz się dziwnie mi gadać z ścianami
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz