Spokojny dzień przerwał telefon ze szpitala że Taiga miała wypadek, wsiadłem w samochód i szybko ruszyłem do szpitala. Na salę niemal wbiegłem przy okazji wpadając na jakiegoś lekarza. Kobieta z recepcji pokierowała mnie do lekarza który właśnie szedł korytarzem w stronę poczekalni.
- Taiga Minist, co z nią? - spytałem pośpiesznie.
- Przykro mi... nie udało nam się jej uratować. - westchnął i odszedł.
Odwróciłem się za nim zszokowany w jeden chwili całe moje życie legło w gruzach. Tai z którą rano jadłem śniadanie, Tai z którą wiązałem przyszłość? Nie... to nie możliwe. Złapałem się za głowę i opadłem na kolana, czułem jak do moich oczu napływają łzy.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz