- Warto spróbować. - uśmiechnęła się lekko.
Odwróciłem na chwilę wzrok i już po chwili, pojawił się Lory.

Chłopak był dwa lata młodszy ode mnie, jednak dobrze się dogadywaliśmy.
- Co jest? - spytał lekko zdziwiony.
- Potrzebuję zaklęcia... - zacząłem a od razu na jego twarzy pojawił się uśmiech. - Żeby nikt się nie dostał do domu ani na działkę, jakaś kula pod napięciem czy coś w tym stylu.
- Da się załatwić. Tylko chodźcie na zewnątrz. A tak przy okazji, jestem Lory. - uśmiechnął się do dziewczyny.
- Taiga. - odwzajemniła gest.
Wyszliśmy na zewnątrz, chłopak mruczał coś pod nosem i machał rękami.
- To mu się uda? - szepnęła.
Wzruszyłem lekko ramionami. W końcu chłopak odwrócił się do nas, dając znać że skończył.
- To serio działa? - spytałem nie zbyt przekonany.
- Przekonaj się. - uniósł lewy kącik ust krzyżując ręce.
Westchnąłem i podszedłem do płotu, wyciągnąłem rękę zza ogrodzenie jednak szybko od niego odskoczyłem gdyż mnie poprądziło.
- No nieźle, dzięki. - uśmiechnąłem się do chłopaka.
Skinął głową i zniknął.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz