- Nie otruję się? - zaśmiała się krótko.
- Nie jest źle. Więc o 20? Wyrobisz się? - spytałem.
- Jasne.
Cmoknąłem dziewczynę w policzek i poszedłem do siebie. Od razu razem z Aleksem pojechaliśmy na zakupy, świeże warzywa, kurczak, jakieś owoce no i wino. W domu spędziłem dobre trzy godziny przy garach i kolejne dwie przy nakrywaniu do stołu którego wygląd zmieniłem po kilkanaście razy. Wszystko było gotowe, tylko... przydało by się jeszcze przebrać i odświeżyć. Wziąłem szybki prysznic, założyłem jeansy i koszulę.
Wypsikałem się perfumami, ogarnąłem włosy i akurat gdy wyszedłem usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Błagam cię, zachowuj się. - powiedziałem kierując wzrok na psa, który szczeknął w odpowiedzi.
Przygasiłem lekko światło dając lepszy nastrój. Otworzyłem drzwi za którymi stała oczywiście Taiga. Uśmiechnąłem się ciepło zapraszając ją do środka, zamykając za nami drzwi i kierując się w stronę stołu.
- Ślicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze. - uśmiechnąłem się lekko wyciągając zza pleców bukiet róż.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz