niedziela, 1 listopada 2015

Od Axela

- Jasne, czemu nie. - uśmiechnąłem się ciepło.
Dziewczyna odwzajemniła gest i wyszła, my po chwili również wróciliśmy do siebie. Stanąłem przed kalendarzem i zdałem sobie sprawę z tego, że jutro piątek, 20 dzień miesiąca a co się z tym wiąże? Trening mocy, przejechałem dłonią po twarzy wzdychając. Nie zbyt lubię ich treningi, zawsze wracam po nich obolały nieraz ze złamaną ręką, wstrząśnieniem mózgu itp. Chcąc być wyspany jutrzejszego dnia, poszedłem pod prysznic i poszedłem spać.

Następnego dnia po południu razem z Tai poszliśmy na lodowisko, wypożyczyliśmy łyżwy. Byliśmy tam praktycznie sami, więc Aleks również wszedł bez większych problemów. Śmiesznie to wyglądało, gdy ślizgał się na łapach. Gdy wyszliśmy było już ciemno, spojrzałem na zegarek 21:48, złapałem się za głowę. Zostało tylko 12 minut do 22 a o tej godzinie miał być trening na starych kortach na obrzeżu miasta, nikt tam nigdy nie zaglądał, więc był spokój. Oni nie lubią spóźnialskich.
- Przepraszam cię, ale muszę lecieć, do zobaczenia. - pocałowałem ją w policzek i ruszyłem biegiem w stronę kortów, Aleks biegł koło mnie.

Dotarliśmy tam minutę po czasie, odetchnąłem z ulgą. Fakt, mogłem się tam po prostu teleportować jednak mam się uczyć nie nadużywać mocy. Ku mojemu zdziwieniu, na miejscu był tylko Lord. Ukłoniłem się lekko na powitanie, jak to było w zwyczaju.
- Dlaczego nie ma innych i kto to jest? - spytałem spoglądając na dwóch wysokich, napakowanych mężczyzn z czerwonymi oczami i naburmuszoną miną.
- Coś im wypadło, jesteśmy w świecie ludzi chłopcze, chyba nie muszę więcej tłumaczyć. - uśmiechnął się.
Skinąłem głową odwzajemniając sztucznie gest. Wyjaśnił na czym będzie polegał dzisiejszy trening. Stanąłem na znaku "X" Siłą woli nakierował na mnie samochód, rozpędził go. Kucnąłem i położyłem dłonie na parku i zamknąłem oczy starając się skupić.
- Uważaj! - usłyszałem nagle czyjś głos, skierowałem wzrok w tamtą stronę, niedaleko mnie stała Taiga zakrywając usta rękoma.
W pewnym momencie samochód uderzył o mnie.
- Źle! - wrzasnął. - Samochód miał wylecieć w powietrze a nie mieć wgniecioną maskę! - warknął. - To wszystko twoja wina, będziesz miał posiniaczone plecy, więcej luzu! - trzepnął mnie w tył głowy, wszystkim tak robił gdy coś źle zrobili. - Dimitry, Lucyfer, zajmijcie się tą dziewuchą. - powiedział gniewnie.
Mężczyźni ruszyli w jej stronę, szybko podniosłem się z ziemi i podbiegłem do przestraszonej dziewczyny.
- Odpieprzcie się od niej, jest ze mną. - powiedziałem stając przed nią.
Lord wybuchnął głośnym śmiechem, zaklaskał w dłonie i po kilku minutach znaleźliśmy się na urwisku, dziewczyna stała tuż przy krawędzi, przyciągnąłem ją do siebie, aby nie zleciała na dół.
- Oj chłopcze, lata nauki poszły nie wiadomo gdzie? Tyle razy ci mówiliśmy, nie przywiązuj się do nikogo bo... będziesz cierpiał. - z każdym jego krokiem niebo rozjaśniał piorun a zaraz za nim był huk. Wiał dość silny wiatr. - Oddaj mi ją, a zapomnę o wszystkim.
- Axel... - jęknęła cicho.
- Spokojnie. - szepnąłem, złapałem ją za rękę i zacisnąłem lekko dając znak że za nic jej nie puszczę. Usiłowałem się teleportować do swojego domu, jednak gdy Lord używał swoich mocy byłem praktycznie bezsilny, moje moce a jego... bez porównania. Gdy tylko choć na chwilę przestanie być skupiony, będziemy w domu, a w tym czasie musimy sobie jakoś poradzić.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Ally | graphicposion